05
MAJ
2017

Wyjazd do filharmonii

Filharmonia Śląska kolejny raz gościła nas w swych progach. Kształtowaliśmy i uszlachetnialiśmy artystyczny smak jako odbiorcy przy wspaniałej muzyce symfonicznej. Uzupełnieniem koncertu było odkrywanie tajników dźwięku przez wykładowcę, fizyka z Uniwersytetu Śląskiego.

Oto nagrodzone sprawozdanie Jakuba Kondoszka.

SPRAWOZDANIE Z WYCIECZKI DO FILHARMONII

W piątek 28 kwietnia 2017 roku w godzinach porannych wybraliśmy się do Filharmonii Śląskiej imienia Henryka Mikołaja Góreckiego w Katowicach na kolejny koncert z cyklu „Młoda Filharmonia”

Pogoda nie dopisywała. Było zimno i padał ulewny deszcz. Wszyscy zebraliśmy się pod Przedszkolem o 7:50. Kilka minut później pod opieką pań Małgorzaty Świeżawskiej i Iwony Najman wyjechaliśmy autokarem w kierunku Katowic. Razem było nas 20 osób z kilku różnych klas, zarówno szkoły podstawowej jak i gimnazjum. Pod budynek filharmonii dojechaliśmy około godziny 9:00. Podróż upłynęła miło i spokojnie. Były co prawda dwa korki na drodze, ale wszyscy bezpiecznie i szczęśliwie dotarliśmy na miejsce. Koncert rozpoczął się o 9:30. Nosił nazwę „Skąd się biorą dźwięki?” i odbył się w Sali koncertowej imienia Karola Stryji. Prowadziła go doświadczona prelegentka pani Regina Gowarzewska. Koncert miał również na celu odświeżenie naszych szarych komórek i przypomnienie lekcji fizyki. Tą naukową część prowadził dla nas wykładowca Uniwersytetu Śląskiego dr Jerzy Jarosz. Grała dla nas wspaniała Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Śląskiej, a dyrygował laureat I nagrody VI Ogólnopolskiego Konkursu Młodych Dyrygentów im. W. Lutosławskiego w Białymstoku. Orkiestrze towarzyszyli dwaj soliści – Bartosz Gaudyn na trąbce i Mateusz Konopka na puzonie. Cały koncert rozpoczął się krótkim powtórzeniem z fizyki po czym wysłuchaliśmy pierwszego i najdłuższego z utworów – „Tańca węgierskiego nr 1” autorstwa Johanesa Brahmsa z Niemiec. Później znowu wróciliśmy do fizyki. Pan doktor pokazał nam, że ze zwykłych rzeczy, które mamy w domach można stworzyć instrumenty muzyczne. Przykładem może być połączenie rurki PCV, gumowej rękawiczki, słomki i taśmy klejącej. Z tych czterech rzeczy można stworzyć naprawdę ciekawy instrument muzyczny. Po takim wykładzie przyszedł czas na kolejne dwa utwory. Drugim utworem było „Fandango” Josepha Turrina ze Stanów Zjednoczonych. Po nim na chwilkę jeszcze powróciliśmy do fizyki, a potem na zakończenie orkiestra zagrała nam „Preludia” Ferenca Liszta z Węgier. Cały koncert trwał równą godzinę. Spod filharmonii wyjechaliśmy o 10:45. Niestety, w przeciągu tych niespełna dwóch godzin pogoda nie uległa zmianie – dalej lało jak z cebra. Ale dla nas niestraszny nawet deszcz. Droga powrotna odbyła się bez zakłóceń. W autokarze panowała przyjemna i miła atmosfera. W spokoju wróciliśmy do Byczyny. Pod NIKO dotarliśmy dokładnie o 11:28. Jak wyjechaliśmy, tak i wróciliśmy do deszczowej Byczyny.

Podsumowując, wycieczka do Filharmonii była udana, nawet bardzo. Zarówno koncert jak i lekcja fizyki świetne, a wrażenia niezapomniane i na pewno, jeśli tylko będzie okazja, pojadę jeszcze nie jeden raz.

Jakub Kondoszek

Filharmonia

Wyjazd do filharmonii 1

Wyjazd di filharmonii2